Wygłupy przed kamerą, czy może prawdziwa praca?

,

Od dwóch dni cały internet żyje informacją na temat zarobków PewDiePie, szwedzkiego twórcy, będącego numerem jeden na międzynarodowej scenie YouTube. Jego przychód został oszacowany na ponad 7 milionów dolarów za rok 2014. Wiadomość ta wzbudziła ogromną dyskusję wśród internautów, na którą sam zainteresowany postanowił odpowiedzieć w formie video na swoim kanale.

Felix Kjellberg, znany jako PewDiePie, może cieszyć się taką samą liczbą wielbicieli jego poczucia humoru i niekonwencjonalnego podejścia do gier, jak i hejterów, którzy uważają jego twórczość za dno i nie mogą pojąć jego fenomenu, co wyrażają w dosyć dobitny sposób. Szczególnie ci ostatni z wielką ochotą odnieśli się do informacji na temat zarobków Feliksa, nagminnie sugerując, że osoba, która po prostu siedzi i krzyczy do monitora nie zasługuje na aż tak wielkie pieniądze za swoją “pracę”. Sam twórca nigdy dotąd nie odnosił się w żaden sposób do swoich zarobków, jednak tym razem postanowił odpowiedzieć na niektóre komentarze, przy okazji dzieląc się z widzami historią o początkach swojej kariery, kiedy… sprzedawał hot dogi na ulicznym stoisku.

Felix twierdzi, że był wówczas tak samo zadowolony z życia, jak teraz - w myśl zasady, że pieniądze szczęścia nie dają. Nie ukrywa jednak, że jest mu dużo łatwiej, niż kiedy łapał się dorywczych prac, by móc studiować i zajmować się tym, co lubi najbardziej, czyli gamingiem. Niestety, wielu internautów twierdzi, że 7 milionów dolarów rocznie to niewspółmierne pieniądze za to, czym zajmuje się obecnie. Dlaczego? - Jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się spotkać z hejtem dotyczącym moich zarobków. Myślę jednak, że ta nienawiść wynika to z faktu, że ludzie nie rozumieją, na czym polega praca youtubera - mówi Janek z kanału JDabrowsky. - Nie wiedzą, jak duży obowiązek twórca ma w utrzymywaniu dobrego PR-u swojej marki, czyli samego siebie. Nie jest to praca fizyczna, tylko bardziej mentalna.

Martin Stankiewicz niejednokrotnie spotkał się z podobnymi komentarzami i wie, z jaką pobłażliwością wiele osób podchodzi do jego pracy. - Ludzie lubią zaglądać sobie w portfele. Tym bardziej gdy dowiadują się, że ktoś zarabia według nich „niewspółmiernie dużą kasę do obowiązków” - mówi. - Częściej jest to jednak coś w rodzaju ciekawości, próba zdobycia odpowiedzi na temat tej mitycznej kasy z YouTube. Tym bardziej, że są tacy youtuberzy, którzy kokietują i opowiadają, jakie to wielkie te zarobki nie są. Sam wielokrotnie słyszałem słowa zazdrości, w których ludzie wróżyli mi upadek, śmiejąc się, że dopiero wtedy poznam co to prawdziwa praca.

Czy praca youtubera to tylko niewinne wygłupy przed kamerą? - Uważam, że my youtuberzy często dużo bardziej poświęcamy się swojej pracy niż na przykład „korposzczury” - mówi Martin. - Nasza praca to 24/7, gdzie najczęściej pełnisz funkcję reżysera, prezentera, producenta, social media managera i wiele innych. Jeżeli ktoś uważa, że jest to tylko darcie się do kamery i prosty sposób na pieniądze - droga wolna. Zapraszamy do naszej youtubowej krainy, życie szybko zweryfikuje Twoje predyspozycje i zobaczysz, że żeby mieć z tego jakieś faktycznie realne pieniądze, nieźle się będziesz musiał nagimnastykować. Ja postawiłem w pewnym etapie swojej kariery na jedna kartę. Zaryzykowałem i mi się udało - ale równie dobrze, mogłem skończyć z niczym. Każdy może zrobić to samo. Więc po co tyle jadu i zawiści?

Jedno jest pewne - jeszcze sporo czasu upłynie, zanim wysokość zarobków na YouTube stanie się informacją w pełni rozumianą i akceptowaną. Patrząc jednak na reakcję widzów na zarobki PewDiePie, nikogo nie dziwi, że twórcy wolą w ogóle nie rozmawiać o pieniądzach, a większość zaczepek na ten temat komentują milczeniem.

 


Related articles

You may use some HTML tags in your comment.